Pieniądze marnowano na antyki, hot-dogi i karty do Magic: The Gathering, gdy gra umierała? Szokujące kulisy upadku Ashes of Creation
Upadek Ashes of Creation przybiera coraz bardziej groteskowy obrót. Nowy wyciek dokumentów finansowych rzuca światło na to, co działo się za zamkniętymi drzwiami Intrepid Studios - i nie jest to obraz, który chcieliby zobaczyć gracze.
Afera wokół pechowego MMO Ashes of Creation nie cichnie. Tym razem do sieci trafił rzekomy pełny wgląd w wydatki Intrepid Studios, który maluje "niepokojący obraz firmy balansującej na krawędzi bankructwa", podczas gdy miliony dolarów płynęły na bardzo wątpliwe zakupy.
YouTuber NefasQS twierdzi, że wszedł w posiadanie pełnej księgi głównej studia z lat 2015-2026. Dokumenty te mają ostatecznie wyjaśniać zagadkę implozji firmy i kulisy wycofania gry ze sprzedaży przez Valve w lutym tego roku. Przypomnijmy, że Ashes of Creation zniknęło ze Steam zaledwie kilka tygodni po premierze w Early Access (za którą gracze musieli zapłacić 200 złotych), gdy niemal całe kierownictwo i zespół deweloperski odeszli z pracy w atmosferze skandalu.
Karty Magic: The Gathering, hot-dogi i luksusowe życie
Zestawienie wydatków, które opublikował YouTuber, jest – delikatnie mówiąc – specyficzne. Zamiast w produkcję gry, pieniądze miały płynąć na prywatne zachcianki i luksusowy styl życia kierownictwa. Na liście rzekomych wydatków znajdziemy:
- 880 000 zł na DoorDash (jedzenie z dostawą),
- 85 000 zł na karty Magic the Gathering,
- 194 000 zł na antyki,
- 84 000 zł na prywatnego szefa kuchni,
- 8 800 zł na... hot-dogi.
Co więcej, z dokumentów wynika, że studio wielokrotnie uniknęło bankructwa tylko dzięki nagłym zastrzykom gotówki od inwestorów. Według NefasQS, gdy tylko na konto wpływało np. 450 tysięcy dolarów (ok. 1,8 mln zł), tego samego dnia mąż Stevena Sharifa, John Moore, miał wypłacać ogromne kwoty oznaczone jako "pożyczki dla udziałowców".

Walka w sądzie i oskarżenia o kłamstwo
Steven Sharif, twórca gry, kategorycznie zaprzecza tym doniesieniom. W oświadczeniu dla Kotaku stwierdził, że informacje przekazane przez YouTubera są fałszywe i pochodzą od osób, które próbowały wrogo przejąć majątek Intrepid Studios. Sharif twierdzi, że padł ofiarą "sfabrykowanego przejęcia", a sprawa obecnie toczy się w sądzie federalnym. Sąd w San Diego wydał już nawet tymczasowy zakaz zbliżania się do aktywów firmy dla rady dyrektorów, z którą Sharif jest w konflikcie.
Sytuacja pracowników jest jednak tragiczna. Z dokumentów wynika, że 31 stycznia zwolniono 210 osób, a niektórzy dyrektorzy twierdzą, że deweloperzy zostali odprawieni bez słowa i bez wypłat za styczeń.
Obecnie wideo z rewelacjami na temat finansów wciąż jest dostępne w sieci, mimo prób jego usunięcia poprzez zgłoszenia naruszenia prywatności. Tymczasem gracze, którzy zainwestowali w Ashes of Creation, desperacko walczą o zwroty pieniędzy na Steam. Wygląda na to, że zamiast obiecanego "zbawcy gatunku MMO", otrzymaliśmy jedną z najbardziej kosztownych i skandalicznych porażek w historii branży.
